galakta.pl galakta.pl
Forum wydawnictwa gier planszowych Galakta

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Scenariusze core setu
Autor Wiadomość
maclis 

Dołączył: 22 Maj 2013
Posty: 286
Wysłany: Wto 11 Sie, 2015   Scenariusze core setu

Ludzie którzy tworzyli tę wspaniałą grę, popełnili błędy już na samym początku. Chodzi mi konkretnie o scenariusze zawarte w zestawie podstawowym.

Każdy z nas zaczynając swoją przygodę z władcą, musiał zagrać we wszystkie 3 podstawowe scenariusze. I chyba każdy stwierdzi, że wszystkie scenariusze z wyjątkiem pierwszego, nie są łatwe. I dobrze, bo jeden scenariusz wprowadzający wystarcza. Ale jednocześnie różnica trudności między 1 a 2 scenariuszem jest ogromna. W tej przepaści mieszczą się 4 dodatki z pierwszego cyklu. Niestety podobna przepaść jest między 2 a 3 scenariuszem. Ale po kolei:

1.Przeprawa przez Mroczną Puszczę:
Jest to prosty scenariusz wprowadzający. Można go przejść taliami świeżo wyjętymi z pudełka. Gdy zaczynamy przygodę z władcą, daje nam dużo frajdy. Z kartami z samego core seta, nie zawsze ukończymy go pomyślnie. Mamy też rozchodzącą się w drugim etapie drogę, co zwiększa regrywalność tego scenariusza. „Przeprawa” świetnie spełnia funkcję scenariusza wprowadzającego. Posiadając kilka dodatków, będziemy jednak coraz rzadziej do niej wracać.
Mechanika:3/5
Regrywalność:3/5
Klimat:4/5
Trudność:1/5
Przyjemność z rozgrywki:4/5

2.Podróż w Dół Anduiny:
Scenariusz stanowiący nie małe wyzwanie nawet, gdy posiadamy już kilka dodatków. Jest tu potrzebna duża ilość siły woli, i wysokie parametry obrony naszych bohaterów. Posiadając sam core set jest bardzo ciężko, co prawda scenariusz jest trochę łatwiejszy w grze wieloosobowej. Na solo będzie mocno dawał się we znaki efekt 2B: Pociągnij dodatkową kartę spotkań w fazie wyprawy. Podczas pierwszych prób zastanawiamy się: jak zabić tak silnego trolla na początku rozgrywki. Później przegrywamy z trollem, jedynie gdy karty startowe podeszły słabe. Ale kolejny etap jest jeszcze trudniejszy! 1 karta spotkania więcej to nie mało (chociaż scenariusze z innych dodatków pokazują czasami co to są 3 dodatkowe karty...). Ja zazwyczaj tutaj przegrywałem. Ale jak było szczęście to i do 3 etapu doszłem. Tam to dopiero jest rzeźnia (chociaż jak już tutaj się doszło, to raczej się wygrywało). Ogólnie scenariusz jest naprawdę dobry. Jako chyba jedyny w całej grze, nie posiada dla siebie unikalnego zestawu kart spotkań w talii spotkań. A mimo to jest lepszy od wielu późniejszych scenariuszy. Mechanika jest prosta jak w pierwszym scenariuszu. Ciągle coś się dzieje, każdy etap jest ciekawy... i na koniec rzeźnia. Wszytsko super. Grałem w około 40 różnych scenariuszy, ale żaden nie jest tak regrywalny. 78 rozgrywek (1,2,3 osobowych) w przeciągu 28 miesięcy mówi samo za siebie. Powinien to być ostatni, a nie drugi scenariusz z podstawki. Drugi powinien być trochę łatwiejszy. Aha, grając na łatwym poziomie trudności, będzie trochę łatwiej i każdy da radę w końcu przejść.

Mechanika:4/5
Regrywalność:5/5
Klimat:3/5
Trudność:4/5
Przyjemność z rozgrywki:5/5

3.Ucieczka z Dol Guldur:
Patrząc na ten scenariusz, zastanawiam się czy twórcy go testowali. O ile poprzedni scenariusz jest dla mnie najbardziej regrywalny, o tyle ten jest chyba jednym z 2 najtrudniejszych w jakie grałem. Po pierwsze się nie skaluje. Albo skaluje się tylko na 2 osoby. Na solo nie da się udźwignąć takiej ilości punktów zagrożenia w strefie przeciwności. Na 3 mamy za dużo obszarów (mówię o grze z niewielką pulą dostępnych kart, jak się ma wiele dodatków to można coś wykombinować). Do tego jeden bohater jest uwięziony co zmusza nas do ustalenia który został uwięziony, a nie losowania, jak było w zamyśle twórców (i jeszcze ten efekt, że 1 sprzymierzeniec na turę może zostać zagrany). Nawet łatwy poziom trudności niewiele daje, ale jednak-da się go przejść. Nawet podobno na samym core secie, chociaż wymaga to niezliczonej ilości prób. Z dodatkami jest trochę łatwiej. Przez te wszystkie wady, scenariusz nie jest zbyt ciekawy, mimo iż, początkowa idea (uwięziony bohater którego trzeba ratować), była ciekawa. Nie powinno go być w zestawie podstawowym. Mógł dojść w cyklu. Tak jak pisałem wyżej, „Anduina” powinna być ostatnia, a zamiast „Dol Guldur” powinno być coś o poziomie trudności między „przeprawą” a „Anduiną”.

Mechanika:1/5
Regrywalność:2/5
Klimat:3/5
Trudność:6!/5
Przyjemność z rozgrywki:1/5, chyba że mamy bardzo odpowiednią talię wtedy przyjemność znacznie większa.

Ja sam, nie grałbym dziś we władcę, jeśli nie poznałbym scenariuszy fanowskich. Jest ich dużo, a część z nich nie wymaga posiadania kart z dodatków (te wymagające samego core setu nie są hardkorowo trudne) Zniechęciłbym się na scenariuszach z core setu, bo w sumie to można powiedzieć, że równie dobrze „Ucieczki” mogłoby nie być w core secie.

Zachęcam do podzielenia się własnym zdaniem!
Ostatnio zmieniony przez maclis Nie 20 Wrz, 2015, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
wojo 

Dołączył: 21 Maj 2012
Posty: 436
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 12 Sie, 2015   

Pamiętam że w pewnym momencie myślałem podobnie jak Ty. Obecnie jednak nieco zmieniłem zdanie.

Uważam że scenariusze jakie znalazły się w podstawce zostały wybrane dobrze i wszystkie 3 powinny się w nim pojawić (ocena stricte z perspektywy solo gracza, na więcej osób moja ocena byłaby inna ale w sumie prawie nie grałem w większym składzie więc nie będę się wypowiadał)

1. Przeprawa - łatwa ale bez przesady, da się przegrać od czasu do czasu.
2. Anduina - jeden z najlepszych scenariuszy w historii gry. Bardzo trudny na samym Core Secie (dopiero granie mniejszymi taliami pozwala osiągać sensowną ilość zwycięstw)
3. Dol Guldur - Scenariusz nietestowany, ledwo grywalny. Diabelnie trudny (ja nie przeszedłem na samym zestawie podstawowym). Jednak ma jedną zaletę. Wraca się do niego, próbuje na milion sposobów. Intryguje. Wracałem do niego po każdym cyklu aż udało się wygrać z rozsądna częstotliwością. I dlatego dobrze że znalazł swoje miejsce. Wkurzał, grał na nosie ale nie pozwał o sobie zapomnieć.

Natomiast słabością CSa jest wg mnie jest nie to że akurat ten czy inny z powyższych scenariuszy się w nim znalazł, a to że jest ich tylko trzy. Moim zdaniem powinno być ich co najmniej 5. Mogłaby nie przybyć ani jedna karta przeciwności (co udowodnił NinjaDorg) Wg. mnie powinno to być:
- Coś o trudności przeprawy ale skupione na walce, minimalna ilość obszarów, dużo różnych wrogów. Przejścia między etapami uzależnione od pokonania odpowiedniej ich liczby.
- Coś o trudności między Przeprawą a Anduiną jak sugerował Maclis.
Wtedy byłoby moim zdaniem idealnie. Dlatego też scenariusze fanowskie NinjaDorg miały tak wielki wpływ i wciągnęły wielu z graczy. Uzupełniały to czego zabrakło w podstawce i to dodając tylko kilka kart scenariuszy.
 
     
maclis 

Dołączył: 22 Maj 2013
Posty: 286
Wysłany: Sro 12 Sie, 2015   

Właściwie to i 1 zestaw kart spotkań mogliby dołożyć. 10 kart wte czy wewte, nie robi różnicy jeśli chodzi o koszta. Podejrzewam że, nie chcieli dać więcej scenów, bo chcieli zachować właśnie ich unikalność, czyli nie chcieli żeby każdy zestaw spotkań powtarzał się zbyt wiele razy. Scenariusze Ninjadorga były niezłe, ale dla FFG niezłe to za mało. Faktem jest, że po kupieniu kilku dodatków w ogóle już nie wracam do tych fanowskich scenariuszy.

Wracając do Dol Guldur. Ostatnio grałem w ten sceanriusz dawno temu. Przeszedłem go na poziomie łatwym (solo i 2 graczy), a potem stwierdziłem, iż lepiej pograć w inne trudne (ale grywalne) scenariusze, i tam próbowałem różnych taktyk. Twórcy gry mogli łatwo rozwiązać problem tego scenariusza, uzależniając liczbę kart celów od liczby graczy (1-2 graczy - 2 karty, 3-4 graczy- 3 karty). Niestety z niewiadomych powodów nie zrobili nic. A przyznam szczerze, że po zakupie core setu miałem wielki apetyt na ten scenariusz. Niestety jest to jeden z nielicznych scenariuszy, który ma jakieś znaczące błędy.
 
     
uday 

Wiek: 28
Dołączył: 18 Paź 2013
Posty: 126
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 12 Sie, 2015   

Otóż trochę robi. Zazwyczaj na arkuszu mieści się koło 55 kart. Zwróć uwagę, że w pudełku jest 226 kart, czyli 4 takie arkusze, i to wypełnione na maxa. Każda karta więcej, to już nowy arkusz, albo kombinowanie jak to podrukować, żeby było dobrze. Do tego dochodzą koszty grafik i czas poświęcony na przetestowanie nowych kart.

Mnie się bardzo podoba zarówno przeprawa przez Mroczną Puszczę, jak i Podróż w Dół Anduiny. Wg mnie bardzo dobrze pasują do Zestawu Podstawowego. Pierwsza jako scenariusz wprowadzający. Na początku Cię sponiewiera, i da w kość, ale w końcu ogarniesz co i jak i zaczynasz wygrywać systematycznie. Podchodzisz więc do Anduiny i zderzasz się z murem. Sęk cały w tym, że pierwszy scenariusz już Cię nauczył, żeby się nie poddawać. Że trzeba szukać rozwiązań. I że czasem i tak dostaniesz w******l ;) Więc budujesz talie, próbujesz różne kombinacje i strategie i w końcu się udaje. Potem drugi, trzeci raz - mur da się przeskoczyć.

Natomiast Ucieczka z Dol Guldur to nieporozumienie. IMO scenariusz stricte pokazujący, że LotR LCG to też jest trochę gra "pay to win". Ostatecznie, po wieeelu próbach (również w trybie ławym), "przeszedłem" go solo uciekając się do następujących oszustw:
- wybierałem zamiast losować schwytanego Bohatera,
- karty spotkań wybierałem z jawnej puli, zamiast odkrywać z niejawnej talii,
- talia gracza (50-kartowa) była zupełnie jawna i efektywnie stała się ręką gracza.
Pamiętam, że dopiero mając wszystkie karty 3x i grając na 2 ręce udało mi się w miarę sensownie wygrywać. Pod warunkiem, ze uwięziony został odpowiedni bohater (jeden z kilku), odpowiednie karty były na ręce startowej (typu Namiestnik z Gondoru, albo Atak z Zaskoczenia + Gandalf), albo pojawiły się odpowiednio szybko i startowa strefa przeciwności nie była zbyt trudna.
Grałem też w 4 osoby, na taliach z podstawki. Da się przejść, ale przecież na pudle jest napisane 1-2 graczy.

Ucieczka z Dol Guldur ma fajny pomysł na siebie, niestety jest niezbalansowana w stosunku do ilości graczy. Nie mam nic przeciwko trudnym scenariuszom. Natomiast mam duże ale do scenariuszy "niemożliwych".
 
     
maclis 

Dołączył: 22 Maj 2013
Posty: 286
Wysłany: Sro 12 Sie, 2015   

Osobiście przeszedłem Ucieczkę dwa razy (raz solo i raz multi). W grze na solo wybierałem chyba bohatera który jest zakryty (lub wybierałem którego nie dam do losowania), a na 2 wybraliśmy którzy bohaterowie nie wezmą udziału w losowaniu więźniów (1-2 nie wzięło udziału).
Wszystko odbywało się na łatwym poziomie trudności.

W każdej z tych partii, jedną z talii grających była talia: Aragorn (wiedza), Frodo (duch), Glorfindel (duch).
Nie pamiętam co miałem w talii, ale z ważniejszych kart mogę wymienić Asfalotha oraz tą kartę która pozwala Glorfindelowi nie wyczerpywać się podczas przydzielania do wyprawy.
No i najważniejsza karta: Gandalf z Hobbita (ważne żeby od razu wszedł na rękę). Na nim opierała się taktyka. Zagrożenie rosło mega szybko, ale umiejętność Aragorna oraz karty obniżające poziom zagrożenia mocno pomogły. Trzeba było wpuszczać dużo ataków nie bronionych. No i w grze na solo, trafiła się karta podstępu jako karta strzegąca karty celu.
Na 2 graczy, drugą talią byli hobbici: Sam, Merry,Pippin, wszyscy z Czarnych Jeźdźców. W skład talii wchodziły karty z Jeźdźców, które dobrze współpracują z hobbitami oraz inne. W szczególności należy wymienić "Szybki Węzeł" (Martwe Bagna, zielony), który pozwalał odtapowywać hobbitów. Wtedy więźniem był jeden z nich. Było super ciężko ale jakoś dało radę.
 
     
uday 

Wiek: 28
Dołączył: 18 Paź 2013
Posty: 126
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 13 Sie, 2015   

Aha. To ja widzę, że nie napisałem, że najpierw grałem na samej podstawce solo. Później na 3 podstawkach. Żadnych kart z dodatków.

Pewnie kiedyś wrócę do Dol Guldur. Złożę sobie jakąś talię (pewnie też na Aragornie, Frodzie i Glorfindelu). Jeśli jednak ktoś chce przejść ten scenariusz tym co się dostaje w pudle, to jest to definicja katorgi.
 
     
AndO3131 

Dołączył: 05 Wrz 2014
Posty: 190
Skąd: Białystok
Wysłany: Czw 13 Sie, 2015   

Myślę, że na 3 podstawkach da się złożyć sensowną talię, która pokona ten scenariusz. Ja dałem radę kilka razy go pokonać tą talią - uwięziony Dunhern. Zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że jest to scenariusz zbyt trudny jak na podstawowy zestaw.
 
     
Zawojak 

Dołączył: 23 Lut 2015
Posty: 252
Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: Czw 13 Sie, 2015   

Scenariusz strasznie trudny, a nieraz nawet okropnie irytujący. Dwa razy udało mi się go przejść solo core setem + Martwe Bagna + Hobbit na Progu grając zgodnie z zasadami (tylko wybierałem bohatera jako wieźnia bo inaczej szanse na zwycięstwo maleją do 0) wyniki to 93 i 194 jednak to wymagało ogromnego szczęścia a mianowicie Gandalfy+atak z zaskoczenia+wola zachodu+nie zabójcze karty spotkań. Talia która przeszła ten scenariusz jest teraz dla mnie jak świętość i tylko patrze jak by ją umocnić moja talia (znajdziecie tam też szerszy opis jak udalo mi się wygrać).
Teraz powoli zbieram się aby zagrać znowu w Dol Guldur tą talią i będe grał dopóty, dopóki nie wygram bądź polegne na polu chwały :wink:
 
     
MsbS 

Dołączył: 29 Wrz 2014
Posty: 26
Wysłany: Czw 13 Sie, 2015   

Wybieranie uwięzionego zamiast losowania to w sumie nie jest żadne 'oszustwo'. Ponieważ dzieje się to w fazie przygotowania gry, zawsze można po niekorzystnym losowaniu poddawać grę, dopóki nie uda się wylosować 'tego właściwego'. Wybierając go samemu, oszczędza się tylko czas.
No, może jeśli ktoś skrupulatnie i pedantycznie wylicza sobie, ile partii przegrywa, ile wygrywa, to manualny wybór bohatera nieco wypacza te wyniki.
 
     
AndO3131 

Dołączył: 05 Wrz 2014
Posty: 190
Skąd: Białystok
Wysłany: Czw 13 Sie, 2015   

MsbS napisał/a:
Wybieranie uwięzionego zamiast losowania to w sumie nie jest żadne 'oszustwo'. Ponieważ dzieje się to w fazie przygotowania gry, zawsze można po niekorzystnym losowaniu poddawać grę, dopóki nie uda się wylosować 'tego właściwego'. Wybierając go samemu, oszczędza się tylko czas.
No, może jeśli ktoś skrupulatnie i pedantycznie wylicza sobie, ile partii przegrywa, ile wygrywa, to manualny wybór bohatera nieco wypacza te wyniki.


Jeśli ktoś chce być skrupulatny, a wybiera uwięzionego, na jedną rozegraną partię wystarczy doliczyć dwie przegrane - rachunek będzie się zgadzać :mrgreen: .
 
     
maclis 

Dołączył: 22 Maj 2013
Posty: 286
Wysłany: Czw 13 Sie, 2015   

Oczywiście nie mówię, żeby w grze na solo, losować bohaterów. To nie ma sensu. Ale taki był zamysł twórców, i niestety jest on nie do końca udany. Grając na 2 można wybrać np. 2-3 bohaterów, z których losowania nie będzie, a w 3 i 4 w sumie to i losować można.
 
     
Fred 


Dołączył: 18 Gru 2012
Posty: 39
Skąd: Rumia
Wysłany: Czw 13 Sie, 2015   

Nie zgodzę się, że:
MsbS napisał/a:
Wybieranie uwięzionego zamiast losowania to w sumie nie jest żadne 'oszustwo'. Ponieważ dzieje się to w fazie przygotowania gry, zawsze można po niekorzystnym losowaniu poddawać grę, dopóki nie uda się wylosować 'tego właściwego'...

Wybieranie uwięzionego nie dzieje się podczas przygotowania gry ale chyba już w samej grze. Setup jest na awersie karty wyprawy, a mowa o uwięzieniu na rewersie gdzie jest "po odkryciu".
Zwracam uwagę, bo jest to istotne dla tych, którzy liczą wygrane i porażki. Jeżeli by było tak jak pisze MsbS to ten stosunek byłby diametralnie inny. Ja po "złym" losowaniu, kiedy wiem że na pewno przegram (np. porwana Eowina z mojej talii), losuję od nowa a grę uznaję za przegraną.
Gdyby się to działo podczas przygotowania gry, to po niefartownym losowaniu, losowałbym jeszcze raz bez uznawania porażki, bo de facto gra by się jeszcze nie rozpoczęła.
To nie jest pewnik, ale tak mi się wydaje. Jak sądzicie?
 
     
maclis 

Dołączył: 22 Maj 2013
Posty: 286
Wysłany: Czw 13 Sie, 2015   

Fred napisał/a:
Nie zgodzę się, że:
MsbS napisał/a:
Wybieranie uwięzionego zamiast losowania to w sumie nie jest żadne 'oszustwo'. Ponieważ dzieje się to w fazie przygotowania gry, zawsze można po niekorzystnym losowaniu poddawać grę, dopóki nie uda się wylosować 'tego właściwego'...

Wybieranie uwięzionego nie dzieje się podczas przygotowania gry ale chyba już w samej grze. Setup jest na awersie karty wyprawy, a mowa o uwięzieniu na rewersie gdzie jest "po odkryciu".
Zwracam uwagę, bo jest to istotne dla tych, którzy liczą wygrane i porażki. Jeżeli by było tak jak pisze MsbS to ten stosunek byłby diametralnie inny. Ja po "złym" losowaniu, kiedy wiem że na pewno przegram (np. porwana Eowina z mojej talii), losuję od nowa a grę uznaję za przegraną.
Gdyby się to działo podczas przygotowania gry, to po niefartownym losowaniu, losowałbym jeszcze raz bez uznawania porażki, bo de facto gra by się jeszcze nie rozpoczęła.
To nie jest pewnik, ale tak mi się wydaje. Jak sądzicie?



Ja mam taki zwyczaj, że jeśli karty moje i karty spotkań bardzo mocno nie podejdą w pierwszej lub drugiej turze, to poddaje się ale raczej nie notuje porażki. Mimo wszystko w wielu scenariuszach warto grać nawet po słabym rozpoczęciu, a w czasie gry nie warto się poddawać (no chyba że mamy 49 PZ i nie ma jak tego zmniejszyć). Ja właśnie dzięki temu że, zdecydowałem się grać dalej mimo niemal zerowych szans na zwycięstwo, przeszedłem wiele trudnych scenariuszy. Czasami, nawet jednym boahterem da się ukończyć ostatni etap (lub ostatnie rundy) scenariusza. A przyjemność ze zwycięstwa jest ogromna. Jednak "Ucieczka" jest scenariuszem frustrującym, i tu nawet przy idealnym dociągu kart jest bardzo trudno, dlatego tu raczej zaczynam grać od nowa.

Ogólnie więc grając w władcę, nie warto od razu się poddawać, ale "ucieczka" jest wyjątkiem.
 
     
Zawojak 

Dołączył: 23 Lut 2015
Posty: 252
Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: Pią 14 Sie, 2015   

maclis napisał:
Cytat:
Ogólnie więc grając w władcę, nie warto od razu się poddawać, ale "ucieczka" jest wyjątkiem.


Też często poddaje się po dwóch - trzech rundach kiedy dalsza gra po prostu nie ma sensu, w tym scenariuszu muszą trafić się "odpowiednie karty" aby przynajmniej łudzić się na zwycięstwo choć nieraz też fajnie zagrać wiedząc że już nie ma szans, ale walczyć do końca, ja wtedy czuje większy klimat gry- bohaterowie zrozpaczeni muszą iść naprzeciw przeznaczeniu niczym Frodo i Sam nie żywiących nadziei na dotarcie do Góru Przeznaczenia, gdyż los czy też łaska Valarów może spłynie na nas i wpełnimy zadanie pomimo wszelkich przeciwności lub zginiemy chwalebnie a nasze dusze zawędrują do Valinoru. - niestety jednak nawet łaska Valarów nie pomoże w tym scenariuszu jeżeli trafią się nam złe karty.
 
     
uday 

Wiek: 28
Dołączył: 18 Paź 2013
Posty: 126
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 14 Sie, 2015   

Przygotowując grę podejmujemy wyzwanie. Nawet gdyby bohater został uwięziony w ramach przygotowania, to poddanie się po wylosowaniu "nie tego" uważam za porażkę.

Natomiast kierując się dokładnie tą samą logiką można stwierdzić, że przecież "gdyby w 15 rundzie karta spotkań była taka, a nie owaka", po czym cofnąć tę kartę i wylosować inną uznając, że rozgrywkę się przegrało, a przecież prędzej czy (raczej) później znowu trafiło by się ta dokładnie taki sam rozkład i kolejność kart ale z inną właśnie tą kartą spotkać w 15 rundzie.

Nie żebym potępiał. Na takim właśnie założeniu bazowało moje oszukiwanie w Ucieczkę z Dol Guldur :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.26 sekundy. Zapytań do SQL: 13