galakta.pl galakta.pl
Forum wydawnictwa gier planszowych Galakta

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Kulgan
Wto 19 Lut, 2013
Wyprawa do Mrocznej Puszczy
Autor Wiadomość
Catra 


Dołączył: 28 Mar 2011
Posty: 101
Wysłany: Pon 18 Kwi, 2011   Wyprawa do Mrocznej Puszczy

Rok 3001 Trzeciej Ery.
Trzej mężni wojownicy Gimli, Thalin i Legolas dostali pilne zadanie zaniesienia ważnego listu króla Thranduila do Pani Galadrieli. Jednakże aby ukończyć swoją misję musza przejść przez Mroczną puszczę.

Stoją razem przed powykrzywianymi w nienaturalny sposób drzewami i zastanawiają się co ich czeka.

Chodźmy dookoła - tutaj nie czeka nas nic dobrego - parsknął Gimli opierając sie o swój krasnoludzki topór. - Boisz się czegoś towarzyszu ? - sarkastycznie odparował Legolas robiąc krok do przodu
- Krasnoludy się niczego nie boją - wrzasnął Thalin i popchnął swojego druha do przodu - no ruszaj się, bo ci nogi do ziemi przyrosną.
Gimli niechętnie patrząc ruszył za reszta.

Elf idąc na przedzie szybko zauważył leśnego pająka. Schował się ukradkiem i czekał na drużynę. Gimli i Thalin szli leśną drogą w ogóle nie bacząc pod nogi. Z tego tez powodu już po paru minutach jeden z nich miał cała twarz we krwi od leśnych gałęzi. Żwawo dogonili Legolasa.

W tym samym momencie z boku wyskoczyła na nich zgraja orków z Dol Guldur raniąc z zaskoczenia mości Gimliego!

Bohaterowie szybko zorientowali się w sytuacji . Krasnoludy wpadły w dobrze im znany szał i popędziły ku pająkom i orkom.

Przeciwnicy szybko padli. Thalin dzięki swemu mistrzowskiemu fechtunkowi rozprawił się z orkami, dorabiając się przy tym paru ran. Gimli natomiast w całej swej wściekłości machał toporem na lewo i prawo miażdżąc po kolei każda z nóg pająka aż ten padł i pozwolił roztrzaskać sobie głowę.

Po chwili odpoczynku bohaterowie ruszyli dalej ...


Po godzinie wyczerpującego marszu w gęstwinie mrocznej roślinności nasi bohaterowi natrafili na zmęczonego rycerza z Gondoru.

- Co tutaj robisz - spytal się Thialin - Odpoczywam - odparł Gondorczyk. - Byłem w odwiedzinach u mego przyjaciela w Esgaroth, jednak dostałem pilną wiadomość z Osgiliath i muszę wracac czym prędzej. Dlatego tez postanowiłem przedostać się przez Mroczną Puszczę.
- To się dobrze składa , bo my właśnie zmierzamy do Lorien. Możesz iść z nami - zdecydował Legolas. - Dziękuje Panie.

Ruszyli dalej. Tym razem prowadzili kransoludowie. W tym samym momencie jak grom z jasnego nieba runęła na nich horda orków raniąc śmiertelnie imć Thialina. Widząc to Legolas naciągnął swój łuk z 3 strzałami i jednym ruchem powalił 3 orków. W całym zamieszaniu zginał także dzielny wartownik z Gondoru, mężnie broniąc Gimliego przed niechybną zgubą. Reszta orków widząc, że nie iwele juz tutaj poradzą zniknęła w mroku lasu.

I zostało dwóch ..


Lesna droga wiła się miedzy drzewami. Nasi bohaterowi ostrożnie stawiali każdy krok.
Nagle usłyszeli za sobą odgłos dyszenia jakby sam smok za nimi popędził. Nie był to jednak smok, a krasnoludzki weteran, wysłany przez króla aby wspomógł naszych bohaterów.

Drużuna ruszyła dalej...

Gimli swoim temperamentem coraz rzadziej zachowywał spokój. Gdy usiedli na chwilę aby zregenerować swoje siły, Legolas zauważył coś lśniącego w gęstwinei nieopodal nich. Jako, że krasnoludy mają w zwyczaju lubić wszystko co się świeci, Gimli niezwłocznie pobiegł wybadać miejsce. Okazało się, że to nadzwyczaj dobrze wykuta gondorska zbroja. Krasnolud szybko ją nałozył i przez kolejne 15 minut przyglądał się sam sobie.

Po następnych 15 minutach druzyna ruszyła dalej. Gimli zapatrzony w swój nowy oręż szedł na przedzie.
- Kiedys zginiesz przez te świecidełka imć Gimli - stwierdził Legolas - Nie twój problem - odpowiedział krasnolud.

Nie skończył jednak zdania, bo w tym samym momencie godził go w szyje orkowy miecz. Gimli padł trupem . Weteran co sił popędził do druha raniąc paru orków. Legolas swoim sposobem pozbawił tchu kolejnych paru orków, którzy znowu zniknęli w mroku.

Legolas przykrywając martwego towarzysza wygłosił krótką mowę w elfickim języku, po czym wraz z ostatnim sprzymierzeńcem ruszyli dalej.

Niestety podróż stawała się coraz bardziej niebezpieczna. W oddali było słychać strumień ...

Dwaj ocalali druhowie dzielnie parli przed siebie. Niestety ich podróż skończyła się w chwili napotkania kolejnego leśnego pająka. Wyczerpani bohaterowie postanowili uciekać. Jednak pająk dopadł krasnoluda, któremu siły juz nie pozwalały biec tak szybko jak elf . Legolas dotarł samotnie do strumienia , przy którym stał Gandalf.

- Gandalfie ! Jak ja się cieszę, że Ciebie widzę ! Odrazu czuje się bezpieczniej . - Drogi Legolasie - zaczął Gandalf, podnosząc różdżkę i zabijając wypadającego w tej samej chwili pająka - ja też sięcieszę , że Ciebie widzę, niestety nasze drogi są różne, a ja muszę Ciebie teraz opuścić. - czarodziej powstał oraz powędrował w kierunku , z którego przyszedł elf.

Legolas ruszył dalej. Przed jego oczami wyrosła wielka lesna brama. Nie zdązył jednak przez nią przejść . Za jego plecami po nitce zjechał wielki królewski pając i ugodził go w plecy. Legolas obsunął się na kolana i padł martwy.

Tak skończyła się podroż przez Mroczną Puszczę.


 
     
Catra 


Dołączył: 28 Mar 2011
Posty: 101
Wysłany: Pon 18 Kwi, 2011   

Ai! laurie lantar lassi surinen,
Yeni unótime ve ramar aldaron!
Yeni ve linte yuldar avanier
mi oromardi lisse-miruvóreva
Andune pella, Vardo tellumar
nu luini yassen tintilar i eleni
ómaryo airetari-lirinen.



Niech ich szlag !! :D
 
     
Sky

Dołączył: 26 Sty 2011
Posty: 69
Wysłany: Wto 19 Kwi, 2011   

Oj tam oj tam. Następnym razem ugrzezniesz dalej. Z opisu wynika ze zabili Ciebie wrogowie. Tak było w rzeczywistości? Czy tez zderzyłeś się z poziomem zagrożenia. Jakie masz odczucia odnośnie sfery taktyki?
 
     
Catra 


Dołączył: 28 Mar 2011
Posty: 101
Wysłany: Wto 19 Kwi, 2011   

Wrogowie mnie ubili. Taktyka ma słabą wole, wiec ciężko jest przechodzić wyprawę.

Z tego co widze, trzeba szybko pokonywać wrogów, bo po pewnym czasie poporstu nie sposób nie stracić bohatera. A jak w strefie przeciwności będa 2-3 karty to zapomnij o przechodzeniu czegokolwiek :)
 
     
crabtree 
Klub Vortex


Dołączył: 01 Cze 2011
Posty: 783
Wysłany: Pią 03 Cze, 2011   

Po jednej przegranej partii wydaje się że ciężko będzie pokonywać wyprawę talią tylko "taktyczną". Ewidentnie brakuje siły woli i wszystko stoi w miejscu. Podejrzewam jednak że da się wygrać ale trzeba mieć jakiś nietypowy pomysł i oczywiście szczęście. Dlatego pewnie będzie trzeba pomieszać sfery. Problemu raczej nie ma przy grze 2-osobowej, gdzie sfery mogą się znakomicie uzupełniać bez ograniczeń.
 
     
DaRKeR 
OT- Inwazja


Wiek: 35
Dołączył: 21 Paź 2010
Posty: 1248
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 03 Cze, 2011   

1 scenariusz talią taktyki jest jak najbardziej do przejścia, jest to trudne i mozolne. Szczęście opiera się na tym by w strefie przeciwności wyskakiwały potwory nie obszary. Jak są potwory to zabijamy je z pomocą Legolasa z dodatkiem i idziemy mocno do przodu.
_________________
<- Polub nas na Facebooku ! Miejsce spotkań z Warhammer'em Inwazją
 
 
     
crabtree 
Klub Vortex


Dołączył: 01 Cze 2011
Posty: 783
Wysłany: Sro 08 Cze, 2011   

Wszystko zależy od kart ręki startowej. Wczoraj mi się ładnie wylosowało i zakończyłem wyprawę bez większych problemów. Legolas z dodatkiem wykonał sporo dobrej roboty.
 
     
crabtree 
Klub Vortex


Dołączył: 01 Cze 2011
Posty: 783
Wysłany: Pon 13 Cze, 2011   

W piątek zagrałem w 2 osoby i nie było żadnych problemów z ukończeniem tego scenariusza. Siora grała "przywództwem", a ja "taktyką". Pomiot Ungolianty został zniszczony w jednym ataku, ale pomógł w tym wydatnie Gandalf, który wcześniej zadał 4 rany wchodząc do gry. Nie pamiętam ile punktów zdobyliśmy, ale chyba słaby wynik osiągnęliśmy jako zespół. No ale jeszcze nie wiemy dokładnie jak efektywnie wykorzystać niektóre karty.
 
     
Jahmel 

Dołączył: 29 Gru 2012
Posty: 60
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw 26 Gru, 2013   

Dzisiaj z synem zagraliśmy dla odprężenia owy scenariusz i jak się mocno zdziwiliśmy dostając w.... Co z tego że Pomiot poszedł na raz, co z tego, że Brzęczyrogi Dunhern zdjął prędko. Zjadło Nas zagrożenie a na rękę dochodziły wydarzenia, które były bardzo "pomocne". To jest właśnie w tej grze niesamowite. Karty graczy z podstawki i dwóch pierwszych dodatków. Jutro wracamy z kina(Hobbit :) ) i "mścimy" się nie ruszając obiadu :)
 
     
Kulgan 


Dołączył: 04 Lis 2010
Posty: 627
Skąd: Gdynia
Wysłany: Pią 27 Gru, 2013   

Tak, tak - w tej grze nie ma zmiłuj - są rzeczy ważne i ważniejsze :grin:
 
 
     
Jahmel 

Dołączył: 29 Gru 2012
Posty: 60
Skąd: Łódź
Wysłany: Sob 28 Gru, 2013   

Tak jak miało być z tym, że obiad był najprzód. Z pełnymi brzuchami daliśmy radę, a dzisiaj pójdziemy nad rzeczkę :)
 
     
Avael

Dołączył: 08 Gru 2010
Posty: 100
Wysłany: Sob 28 Gru, 2013   

Jahmel, aż Ci zazdroszczę :) Mój synek ma dopiero 7 miesięcy. Trochę jeszcze minie zanim zasiądzie z tatą do Władka :)
 
     
Jahmel 

Dołączył: 29 Gru 2012
Posty: 60
Skąd: Łódź
Wysłany: Sob 28 Gru, 2013   

Cierpliwości, młody zawsze gra Duchem, bo wie co trzeba z bohaterami robić :) , co do reszty to często pada pytanie "Jak myślisz, co teraz?" :) . Kompletnie Nam nie przeszkadza, że w większości przypadków gram po prostu sam, ale widzę, że powoli poznaje karty i co z nimi robić. Generalnie sam poznaję i zaczynam dopiero budować talie pod poszczególne scenariusze, ale daleko jeszcze mi do połowy poziomu Kufli, Kulganów, Crabtrów i innych "pojechanych" wędrowców. Jakoś ślinowato zabrzmiało pod koniec :)
 
     
Kulgan 


Dołączył: 04 Lis 2010
Posty: 627
Skąd: Gdynia
Wysłany: Nie 29 Gru, 2013   

Jahmel napisał/a:
Cierpliwości, młody zawsze gra Duchem, bo wie co trzeba z bohaterami robić :) , co do reszty to często pada pytanie "Jak myślisz, co teraz?" :) . Kompletnie Nam nie przeszkadza, że w większości przypadków gram po prostu sam, ale widzę, że powoli poznaje karty i co z nimi robić. Generalnie sam poznaję i zaczynam dopiero budować talie pod poszczególne scenariusze, ale daleko jeszcze mi do połowy poziomu Kufli, Kulganów, Crabtrów i innych "pojechanych" wędrowców. Jakoś ślinowato zabrzmiało pod koniec :)

Co do >"pojechanych" wędrowców< to oni mieli to szczęście, że zaczynali swoje przygody wraz z wydaniem gry, więc swoje już przejechali do dzisiaj :grin: A poza tym przemierzali terytoria wielu innych gier karcianych w przeszłości. Ty zaczynasz obecnie ,więc wszystko przed Tobą i Twoim Synem :grin:

A co do "młodego". Kilkanaście lat temu mój były uczeń nauczył mnie grać w Magica. Nauczył grać również swojego młodszego brata. Miło było patrzeć, jak młody 6-7-oletni młody człowiek pogrywa w MtG, mimo że jeszcze nie umiał czytać. Ale działanie kart ze swojej talii znał na pamięć :mrgreen:
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.15 sekundy. Zapytań do SQL: 13